Blog, What's up?

Już się nie złoszczę…

Nie wiem czym to idzie, ale mam tę przyjemność, że w mojej pracy natrafiam głównie na fajnych ludzi 🙂 Nie mam pojęcia jak to się dzieje, że zgłaszają się do mnie głównie takie osoby, które chciałabym mieć w gronie moich przyjaciół, ale zdecydowanie ułatwia to pracę. Często po zakończeniu nauki jeszcze długo utrzymujemy ze sobą kontakt i wręcz uwielbiam jak po latach ktoś ni z tego ni z owego na Messengerze pyta co tam u mnie słychać 🙂 Ale dlaczego o tym piszę?

Bo w życiu zawodowym profesjonalizm to nie wszystko… liczą się również relacje. Co z tego, że przygotuję świetną lekcję, że będę uczyć nowego materiału, sprawdzać wiedzę, jeśli nie będzie między mną a uczniem tej „chemii”? Ja osobiście nie jestem w stanie uczyć się pod presją, w stresie czy z obawy przed „zbesztaniem”.

Dorośli uczniowie mają często wyrzuty sumienia, gdy coś zawalą, gdy nie zrobią zadania… Ale ja się nie złoszczę…

Ostatnio jedna z uczennic tłumaczyła się, że nie zrobiła wiele przez tydzień. Od słowa do słowa okazało się, że dystraktorem był… mąż 🙂 który poprosił ją, żeby olała w danym momencie angielski, bo miał ochotę sobie z nią porozmawiać. I czy ja mogę się złościć w takiej chwili? Przecież angielski może poczekać, relacje w życiu są ważniejsze. Oczywiście, gdyby to zdarzało się co tydzień, to pewnie nie byłabym zadowolona, ale – tutaj apel – przestańmy ciągle katować się wyrzutami sumienia. Jeśli masz ochotę iść z psem na spacer zamiast uczyć się angielskiego, to idź; chcesz oglądnąć film z żoną – byle po angielsku 😉 Nauka z przymusu bądź z chęci zaimponowania innym nic nie da.

Dlatego też nie złoszczę się, gdy któreś z moich dzieci dostanie gorszą ocenę. Pracowałam w szkole i wiem, że oceny nie są absolutnie żadnym odzwierciedleniem wiedzy. Będąc matką trójki już dawno wyleczyłam się z etosu szkoły. Jedyne na czym mi zależy, to by moje dzieci w swojej nauce były samodzielne. I dlatego nie poprawiam dziecku zadania w zeszycie, gdy napisze, że 2+2=5, byle tylko dostało dobrą ocenę. Niech nauczyciel wie, co moje dziecko potrafi, a czego nie. Nie przypominam sto razy, że ma wysłać Pani zadanie domowe. Przypomnę 3 razy, a potem niech ponosi konsekwencje, niech samo dojdzie do tego, że jest odpowiedzialne za swoje działania. Nie jest mi wstyd, gdy moje dziecko dostanie 4 z angielskiego. Mówi, że nie lubi angielskiego, woli niemiecki. I ja to w 100% akceptuję. Oczywiście to się odbije na jego ocenach, ale czym jest ocena? To jakaś cyferka zapisana gdzieś. Cyferka, która za kilka lat nie będzie miała żadnego znaczenia, a moje dziecko może będzie dzięki temu choć trochę bardziej samodzielne.

Dlatego już się nie złoszczę…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.